Historię Ślązaków, którzy w połowie XIX wieku wyjechali z Płużnicy do Teksasu i założyli tam miejscowość Panna Maria, już kiedyś opowiedzieliśmy. Podobnych wyjazdów było jednak więcej. Dotąd właściwie nic nie wiedzieliśmy o fali emigracyjnej, która ruszyła do Minnesoty. Tę fascynującą historię przybliży nam red. Marcin Zasada, publicysta „Dziennika Zachodniego”, który dotarł do nieznanych materiałów i zdjęć.



Świętkowie, Bienkowie, Czechowie, Gaidowie, Kuklokowie, Polokowie, Sobiechowie, Tomallowie, Wieczorkowie i inni dotarli do Ameryki w późnych latach 60. Przybywali najczęściej spod Opola - z Fałkowic (niem. Falkowitz), Starych Siołkowic (Alt Schalkowitz), Dobrzenia Wielkiego (Gros Dobern), Krogulnej (Krogullno-Gründorf), Domaradza (Dammratsch), Bąkowic (Bankwitz), spod Strzelec Opolskich i Raciborza. Niektórzy – mimo ciężkich warunków adaptacyjnych – zrobili w Minnesocie zadziwiające kariery.


Dopełnieniem wieczoru będzie blues. To nie powinno dziwić, bo przecież w Ameryce ten gatunek muzyki się narodził. Czasami zaś mówi się, że w naszym kraju to właśnie Górny Śląsk jest najżyźniejszym „zagłębiem bluesowym”. Przekonamy się o tym słuchając Marka „Makarona” Motykę, śpiewającego swe kompozycje w śląskim dialekcie.



PATRON MEDIALNY: