Uwaga!
Zamówienie musi być złożone najpóźniej na 5 dni przed terminem danego spektaklu.
Jednocześnie rezerwację należy uważać za ważną po otrzymaniu e-maila zwrotnego z Biura Obsługi Widzów.


Artur Gotz
USPOSOBIENIE PRZYJEMNE
wieczór piosenek aktorskich i kabaretowych



USPOSOBIENIE PRZYJEMNE to propozycja dla wszystkich, którzy lubią piosenki z dobrym tekstem i muzyką. Dowcip i humor absurdalny dość często będzie się pojawiał podczas tego wieczoru; nie zabraknie również poważnych tematów.
Repertuar liryczno-żartobliwy Artura Gotza w tym programie jest bardzo różnorodny. Usłyszymy kompozycje Zygmunta Koniecznego (z którym artysta rozpoczął współpracę w Piwnicy pod Baranami), a także utwory m. in. Jerzego Satanowskiego, Wojciecha Waglewskiego i Marka Michalaka do przewrotnych tekstów Dariusza Rzontkowskiego, Agnieszki Osieckiej, Jana Wołka, Michała Zabłockiego, Zbigniewa Książka, często w zaskakujących aranżacjach i oryginalnej, porywającej interpretacji.
Podczas recitalu dowiedzą się Państwo, czy mają przyjemne usposobienie, zobaczą jakie skutki niesie miłość na 40 megabajtów, poznają sprawdzoną receptę na długowieczność i odkryją prawdę o... kobietach. Z tego magicznego spotkania z piosenką aktorską i kabaretową nikt nie wyjdzie obojętny! Zapraszamy!


ARTUR GOTZ – urodzony w Krakowie aktor, absolwent PWST im. L. Solskiego w Krakowie (Wydziały Zamiejscowe we Wrocławiu).
Występuje na scenie od jedenastego roku życia, obecnie związany ze scenami warszawskimi - Teatrem "Kamienica" Emiliana Kamińskiego i Teatrem Współczesnym, współpracuje również z Teatrem The Imagination w Londynie i Teatrem Rozrywki w Chorzowie. Debiutował w krakowskiej Piwnicy pod Baranami, w której rozpoczął współpracę z kompozytorem Zygmuntem Koniecznym. Wydał singiel z piosenką Koniecznego pt. „Usposobienie przyjemne” (premiera singla odbyła się w marcu 2008 w Brukseli).
Artur Gotz występuje z recitalem „Tango d’amore”; w roku 2008 odbył tournee po USA (Kalifornia i Ohio), prezentował  go również w Berlinie, Brukseli, Wiedniu i na Cyprze. Występował na festiwalach teatralnych w Czechach, Francji, Słowacji i Wielkiej Brytanii, a także na 27. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 2006 r. w koncercie EnergiaPro Młodzi. Współpracował ze Studiem 68 of theatre arts London w Gdyni pod patronatem Sean'a Connery.
Jest laureatem Międzynarodowej Nagrody Konsula Generalnego Republiki Czeskiej.
Zagrał kilka ról filmowych m. in. seminarzystę Jurija Nogę w filmie „Karol – człowiek, który został papieżem” (reż. G.Battiato) oraz Reportera Dzikowskiego w „Wielkich ucieczkach” (reż. R. Dunaszewski).

Oficjalna strona aktora: www.arturgotz.pl



scenariusz i reżyseria: Artur Gotz
muzyka: Zygmunt Konieczny, Dariusz Rzontkowski oraz Jerzy Satanowski, Wojeciech Waglewski, Marek Michalak i in.
teksty: Dariusz Rzontkowski oraz Agnieszka Osiecka, Barbara Stępniak-Wilk, Robert Kasprzycki, Witold Turdza, Jan Wołek, Michał Zabłocki i in.

Czas trwania: 90 min.

scenografia: Anita Werner
konsultacja autorska: Zygmunt Konieczny
kierownictwo muzyczne: Lena Minkacz
konsultacje wokalne: Ewa Mentel

prapremiera: 16 maja 2009

obsada:
Artur Gotz

Lena Minkacz – fortepian
Joanna Mizera-Zalejska – skrzypce, altówka, śpiew
Janusz Berezowski – kontrabas
Kamil Kułach – flet, saksofony
Sebastian Ziomek – instrumenty perkusyjne, śpiew

 

recenzje:
Po raz kolejny na pół teatr, po raz kolejny śpiew przeniesiony w przestrzeń sceny. I po raz kolejny miałem obawy, czy na pewno warto odwiedzać teatr "tylko" dla piosenki.

A przecież jednak nie było wątpliwości, że "Usposobienie przyjemne" trafiło w odpowiednie miejsce, że właśnie wąska przestrzeń sceny stanowiła najlepsze miejsce dla widowiska. Zastanawiające więc, gdzie w tym wypadku przebiegła nieuchwytna granica pomiędzy tym, co teatralne, a co "świeckie", gdzie skończyła się już dziedzina piosenki i zaczęła niepowtarzalna magia sceny.

Być może decydująca jest tutaj charyzma, a być może talent i odwaga Artura Gotza, głównego twórcy "Usposobienia...": który ze swojego śpiewania umiał zrobić kawał fantastycznego spektaklu, dość nieostrożnie, ale przecież umiejętnie balansując na krawędzi tego, co jeszcze jest teatrem. To zresztą stało się chyba najmocniejszą stroną przedstawienia: właśnie posplatanie muzyki, poezji i teatru w jedną, zupełnie porywającą całość. Szeroki repertuar artysty, czerpany pełnymi garściami z polskiej kultury (głównie z bogatych zapasów krakowskiej "Piwnicy pod baranami"), sprawnie połączony ze scenografią i (świetną!) aktorską grą, uzyskuje nowy, dość nieoczekiwany wymiar. Łatwo zresztą stracić orientację w gąszczu zapętleń i odniesień podskórnie tworzących to przedstawienie, rozgrywających się być może tylko na samej granicy muzyki i tekstu, które zaczynają w osobliwy sposób wypełniać całą sceniczną przestrzeń. Nie ma najmniejszej wątpliwości: autor spektaklu nie do końca chciał żegnać się ze teatrem jako formą wyrazu, a swój występ bogato podlał aktorskim talentem.

Ciężko zresztą ukryć, że piosenki wybrane przez artystę najczęściej po prostu bronią się same. Niewątpliwą zasługą jest natomiast karkołomne pozbieranie tego wszystkiego w spektakl, imponujący głębią i rozmachem zamysłu. Z reguły z dużymi oporami podchodzę do inicjatyw, które przenoszą piosenki na deski sceny: tym razem jednak chylę czoła. Zresztą trudno określać "Usposobienie..." jako recital, z pełną odpowiedzialnością używam w odniesieniu do niego słowa "spektakl" - i myślę, że to stanowi jego najlepszą rekomendację.

(Michał Podstawski, Dziennik Teatralny Katowice)


* * *

Powiedzieć by można, że Artur Gotz to przedstawiciel starej, dobrej szkoły piosenki aktorskiej, gdyby nie fakt, że artysta jest jednym z najmłodszych aktorów Teatru Rozrywki.
Praca magisterska Gotza nosiła jednak tytuł "Teatr piosenki Ewy Demarczyk", artysta współpracuje z Piwnicą pod baranami, a konsultantem jego chorzowskiego przedstawienia był Zygmunt Konieczny. Coś więc jest na rzeczy...
"Usposobienie przyjemne" Artura Gotza bez wątpienia nawiązuje do tradycji kabaretu literackiego, w którym tekst idzie o lepsze z muzyką i perfekcyjnym wykonaniem. Rzadki to dziś gatunek, tym większa więc zasługa Teatru Rozrywki, że znalazł w repertuarze miejsce dla kameralnego recitalu. Na Małej Scenie utwory Z. Koniecznego, Dariusza Rzontkowskiego, Jerzego Satanowskiego, Wojciecha Waglewskiego czy Marka Michalaka sprawdzają się doskonale.
W programie do "Usposobienia przyjemnego" nie ma spisu piosenek, a jedynie nazwiska kompozytorów i autorów tekstu. Zabieg pewnie przypadkowy, ale dla całości widowiska istotny, w rzeczywistości nie jest to bowiem koncert lecz jednoosobowy spektakl muzyczny.
Artur Gotz - wykonawca, autor scenariusza i reżyser własnego występu - buduje jednorodną rzeczywistość teatralną, po której oprowadza widzów jak przewodnik, ten świat zmierza zaś niepostrzeżenie od codzienności ku surrealizmowi i grotesce. Publiczność czuje się trochę tak, jakby wchodziła w czyjeś senne marzenia albo w prywatny świat bohatera.
Artur Gotz dobrze przygotował sobie pole do aktorskiego popisu. Piosenki z tekstami Dariusza Rzontkowskiego, Agnieszki Osieckiej, Barbary Stępniak-Wilk, Jana Wołka i Michała Zabłockiego mienią się nastrojami, oscylując między refleksją a przewrotnym żartem. Aktor, obdarzony ekspresyjnym głosem i wyrazistą mimiką, każdą piosenkę zamienia w osobną etiudę. Czasem angażuje w ten minispektakl kolegów z zespołu muzycznego, czasem publiczność, choć w jej przypadku przydałoby się więcej umiaru; nie każdy widz gotów jest na nieoczekiwaną konwersację z wykonawcą.
Sceniczna swoboda artysty, jego muzykalność i bezbłędna dykcja sprawiają, że Usposobienie przyjemne ogląda się naprawdę z przyjemnością.
Scenografia Anity Werner koresponduje z nastrojem całości, zespół muzyków pod kierownictwem Leny Minkacz świetnie współgra (nomen omen) z charakterem przedstawienia, a za konsultację wokalną sam artysta serdecznie dziękował Ewie Mentel. Wszystkie elementy muzyczno-aktorskiej układanki pasują więc do siebie jak ulał.


"Etiudy Gotza"
Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni nr 204 online

* * *

W Chorzowie znaleziono receptę na długowieczność. Podobno wszystkich przeżyje ten, kto posiada usposobienie przyjemne - o spektaklu "Usposobienie przyjemne" w reż. Artura Gotza w Teatrze Rozrywki w Chorzowie pisze Anna Wróblowska z Nowej Siły Krytycznej.

Artur Gotz spędził w chorzowskim Teatrze Rozrywki prawie 3 lata. W tym czasie kolejni reżyserzy nie znajdowali dla niego ról w swoich przedstawieniach. Poza drugoplanową rolą Cecila w "Canterville Ghost", grywał zaledwie epizody, ewentualnie występował w koncertach sylwestrowych. Na taki stan rzeczy z pewnością wpłynęły także solowe działania aktora, wykonywane poza macierzystym teatrem. W każdym razie, wreszcie znalazła się rola odpowiednia dla wokalnych i aktorskich umiejętności Artura Gotza, a znalazł ją sam... Artur Gotz. Najwidoczniej znużony oczekiwaniem na rolę swojego życia, postanowił wziąć sprawy we własne ręce i napisał scenariusz, zajął się reżyserią, a także zagrał jedyną rolę w przedstawieniu "Usposobienie przyjemne", prezentowanym na Małej Scenie Teatru Rozrywki w Chorzowie. Zazwyczaj przedstawienia, w których aktor sam pisze tekst, później sam reżyseruje swoje wykonanie tegoż tekstu, budzą sceptycyzm. Bo, jak stara prawda głosi, jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego - trudno być jednocześnie dobrym reżyserem, aktorem i scenarzystą - zazwyczaj jeden z obszarów działania jest zaniedbywany. W przypadku tego przedstawienia jest to reżyseria - "Usposobieniu" przydałby się ktoś, kto powstrzymałby autopromocyjne ciągotki Gotza i nadał spektaklowi trochę dyscypliny. Na szczęście te niedociągnięcia rekompensuje doskonały warsztat aktora.

Czy "Usposobienie przyjemne" jest spektaklem przyjemnym? Owszem, ale tylko jeśli widz spełni pewne, niezbędne warunki. Przede wszystkim musi koniecznie przyjść do teatru uzbrojony w poczucie humoru o dość absurdalnym zabarwieniu. Bez tego nie należy nawet rezerwować biletu. Ponadto, przyda się odporność na, czasami obcesowe, zaczepki aktora, często o wyraźnym podtekście seksualnym, gotowość podjęcia nauki fleczerowania oraz dobry wzrok do wypatrywania karteczki z napisem "NAGRODA". Chętni mogą także zabrać ze sobą rozładowane telefony komórkowe, albowiem Artur Gotz posiadł umiejętność regenerowania baterii telefonicznych wszelkich rodzajów. Warto skorzystać z tej oferty, bo ładowanie telefonu wliczone jest w cenę biletu.

"Usposobienie przyjemne" jest zapowiadane jako przepełniony erotyzmem wieczór piosenek aktorskich i kabaretowych. W trakcie półtoragodzinnego występu Artur Gotz spełnia wszystkie te obietnice. Wieczór rzeczywiście jest przepełniony erotyzmem - spora część wykonywanych utworów dotyczy niezwykle skomplikowanej materii relacji damsko-męskich, bądź też jest przewrotną charakterystyką lepszej połowy ludzkości. Niewątpliwie także przedstawienie składa się z piosenek, o jakich wcześniej wspomniano. Wśród kompozytorów, których utwory pojawiają się w przedstawieniu, prym wiodą Zygmunt Konieczny (którego Gotz poznał w Piwnicy pod Baranami) oraz Dariusz Rzontkowski (autor piosenek kabaretu Mumio), choć pojawiają się także piosenki autorstwa Jerzego Satanowskiego czy Wojciecha Waglewskiego. Nie mniej doborowe towarzystwo odnajdziemy wśród autorów tekstów: Władysław Broniewski, Agnieszka Osiecka, Jan Brzechwa, Jan Wołek czy Michał Zabłocki, to tylko niektórzy z długiej listy. Gotz reinterpretuje takie przeboje jak: "Recepta", "Murzyn w Głownie", "Song Bolka" czy "PC Komputer". Wszystkie piosenki wykonane są na najwyższym poziomie realizatorskim, interpretacje aktorskie cechuje minimalizm środków, zaś same umiejętności wokalne Gotza i towarzyszący mu zespół muzyków są gwarancją akustycznej przyjemności dla widza.

Recital czy raczej spektakl "Usposobienie przyjemne" jest ostatnią okazją dla śląskich widzów na regularne oglądanie Artura Gotza na scenie, albowiem od nowego sezonu nie jest on już członkiem chorzowskiego zespołu. Warto z tej okazji skorzystać, bo jak mówi tekst tytułowej piosenki: "Wszystkich przeżyje ten, kto posiada usposobienie przyjemne". Posiadanie takiego usposobienia można śmiało zacząć od obejrzenia spektaklu Gotza.

Anna Wróblowska
Nowa Siła Krytyczna