wg ks. prof. Józefa Tischnera

 

Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero potem porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi „filozofami”. „Filozof” to jest pedziane po grecku. Znacy telo co: „mędrol”. A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków, ino wsędy byli górole.
 

Opowiadana przez ks. prof. Józefa Tischnera cała filozofia presokratyjska i klasyczna filozofia grecka była przed laty prawdziwym bestsellerem. Felietony o kolejnych góralach z Podhala, takich jak Stasek Nędza z Pardałówki (dla niepoznaki zwany Talesem z Miletu), który z nudów wynalazł myślenie, skrzą się inteligentnym dowcipem wysokiej klasy.

I ten właśnie tekst zaadaptował krakowski reżyser Bogdan Ciosek, mając na uwadze bardzo konkretnych aktorów.

 

Adaptacja i reżyseria: Bogdan Ciosek, muzyka: Paweł Moszumański, scenografia: Andrzej Witkowski, plastyka ruchu: Henryk Konwiński, przygotowanie wokalne aktorów: Ewa Zug
OBSADA:
GÓRAL:
Jacenty Jędrusik
GAŹDZINA:
Maria Meyer
DZIEWKA:
Anna Ratajczyk

SKRZYPEK: Jacek Gros

  

  

  

 

PRASA:

Po takim przedstawieniu chce się żyć - mówili rozbawieni widzowie wychodzący z premierowego spektaklu "Historii filozofii po góralsku", zrealizowanego w Chorzowskim Teatrze Rozrywki według książki ks. prof. Józefa Tischnera, największego bacy wśród filozofów.
«Bo też któż, jak nie on - góral z Łopusznej o pseudonimach: Wawrzek Chowaniec, Molinista, Józek Szkolny, Jegomość Józek - mógł wymyślić i udowodnić tezę następującą: Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero potem porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi "filozofami". "Filozof" to jest pedziane po grecku. Znacy telo co: "mędrol". A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków, ino wsędy byli górole.
Gawędy ks. prof. Józefa Tischnera, zawarte w jego "Historii filozofii po góralsku", to apokryficzno-anegdotyczne opowieści, dotyczące życia i dzieła najwybitniejszych postaci starożytnych filozofów greckich, a przełożone na język, kulturę oraz obyczaje realnej i baśniowej góralszczyzny Podhala. Z kolei na język sceny przełożyli je trzej krakowianie: Bogdan Ciosek - reżyser, Paweł Moszumański - kompozytor i Andrzej Witkowski - scenograf, zaś gwiazdy chorzowskiego teatru: gaździny Maria Meyer i Anna Ratajczyk oraz gazda nad gazdami Jacenty Jędrusik - dały prawdziwy koncert gry aktorskiej i wokalnych popisów. Na skrzypcach towarzyszył im Jacek Gros, a publiczność nagradzała artystów gromkimi brawami. Premiera odbyła się w Święto Niepodległości, której rozumienia uczył nas swą mądrością ksiądz profesor Tischner.»

(JMR, Dziennik Polski online
)

RELACJA Z PREMIERY: tutaj...

 

Najnowszy spektakl chorzowskiego Teatru Rozrywki powstał na podstawie książki księdza Józefa Tischnera "Historia filozofii po góralsku". Udało się przekazać jej mądrość i oddać osobliwy humor pisarstwa ks. Tischnera.
Ksiądz profesor Józef Tischner to jeden z najważniejszych autorytetów moralnych XX wieku, ceniony filozof i publicysta z niemałą liczbą publikacji w dorobku. Ważne miejsce zajmuje w nim gawędziarska "Historia filozofii po góralsku". Są to apokryfy i anegdoty o starożytnych filozofach, tyle że przeniesione do świata podhalańskich górali, których Tischner znał osobiście. Andrzej Kudasik (dzisiaj emerytowany nauczyciel i autor książek o Podhalu) w tischnerowskiej interpretacji filozofii to Sokrates, Władysław Trebunia-Tutka (malarz i muzyk) jest Platonem, a Tadeusz Pudzisz z Gronkowa to Arystoteles ze Stagiry.
Wszyscy ci górale przywołani są w najnowszym spektaklu chorzowskiej Rozrywki. "Historia filozofii po góralsku" w reżyserii Bogdana Cioska jest grana na Małej Scenie. Dzięki tej kameralności opowieść o góralach i ich osobliwych powiązaniach z filozofią starożytnych myślicieli jest jeszcze bliższa widzowi. Łatwiej też o bezpośredni z nimi dialog, do którego zresztą dochodzi dwukrotnie. Także scenografia autorstwa Andrzeja Witkowskiego nie jest przytłaczająca. To tylko dwie górki zmarzniętego śniegu i pokryta szronem metalowa przegroda, za którą znajduje się duże lustro.
Ciosek stworzył dwuczęściowy spektakl rozpisany na troje aktorów (czwarty - Skrzypek grany przez Jacka Grosa jest ulokowany na małej platformie nad sceną). Maria Meyer wciela się w postać podstarzałej Gaździny, Anna Ratajczyk - Dziewki, a Jecenty Jędrusik - Górala. Ta trójka przytacza anegdoty, zwyczajne zdarzenia i wspomnienia podhalańskich górali. Ale przekaz dotyczy każdego z nas. Gdy jeden z bohaterów stwierdza, że każdy nosi w sobie Boga na swój własny sposób, to mówi o filozofii istnienia nie tylko górali, lecz każdego człowieka. Specyficzne pozostaje za to poczucie humoru, które pozwala im głosić na przykład, że "człowiek po prawdzie nie grzeszy, tylko tak nam się zdaje".
Trudno jest przyznać któremukolwiek z aktorów prym w grze aktorskiej. Można o niej powiedzieć tyle, że jest czysta, zgrabna i znakomita. Na pewno też na słowa szczerego uznania zasługuje poziom opanowania przez aktorów gwary góralskiej, która brzmi płynnie i nadzwyczaj prawdopodobnie.
"Historia filozofii po góralsku" w reżyserii Bogdana Cioska to spektakl ciepły, pełen osobliwego humoru i mądrości płynącej z doświadczeń zwykłych górali. Po prostu udany.

(Alan Misiewicz, Gazeta Wyborcza Katowice online)